Katowickie „sukiennice”, czyli nowy pawilon na Rynku.

O Katowicach pisać można naprawdę wiele. Ostatnio głośno było o wiatach przystankowych gigantach, które są tam do płatnej poprawki. Jednak teren wokół rynku w tym mieście nie tylko w tym elemencie nowej architektury ma szczęścia, a może i ręki światłych architektów lub tez urzędników takich jak miała Strefa Kultury.

Kolejny kwiatek to cos, co zaskoczyło wszystkich. Zamiast widoku przestrzennego z rynku na symbol Katowic, czyli Spodek mieszkańcy oraz turyści będą mieć przed sobą pawilon i to nie taki zwykły, bo piętrowy pawilon gastronomiczny, w którym swą działalność mają prowadzić puby i kawiarnie. Czyli ogółem mówiąc miasto buduje obiekt, gdzie prywatni dzierżawcy dzięki super lokalizacji będą zarabiać krocie.

Z funkcji dla wszystkich pozostanie ogólnodostępna toaleta publiczna, która oburza mieszkańców, a powinna cieszyć, bo to przecież z ich podatków ów komercyjno-publiczny pawilon się buduje. Będą mieć, zatem oby darmowy choćby skrawek pawilonu dla siebie, a za inne lokale w pawilonie po prostu płacą teraz i będą płacić i potem. Teraz za budowę, a potem za skorzystanie z tych miejsc. Takie „Katowickie sukiennice”, bryła, kostka, a czas tą inwestycje i tak rozliczy. Zapewne ludzie się przyzwyczają, tylko czemu nie mogło to być po prostu lepiej przemyślane…?